Czemu modele są tak „skuteczne”?

Rzecz będzie o modelach, technikach i zestawach X porad zmieniających wszystko bez zbędnego wysiłku i niepotrzebnych wątpliwości. Będzie też o efektywności i zaangażowaniu ludzi. I o tym, jak jedno ma się do drugiego?

Ludzie kupują modele

Takie są fakty. Ma być prosto, klarownie bez zbędnych znaków zapytania i przede wszystkim z gwarancją sukcesu. Czemu tak twierdzę? Bo właśnie tego się ode mnie często wymaga. Żeby odbiorcy się nie namęczyli, żeby było im miło i żeby był efekt. Czasem sobie myślę, że jak bym jeszcze do tego dodał sezonową wyprzedaż i kubek z logo w prezencie, to nie opędziłbym się od klientów. Tyle, że ja nie mam do tego przekonania. I nie zamawiam wspomnianych kubków.

Sam też bywam klientem. W końcu świat pędzi do przodu i wspierając innych w rozwoju, warto się czasem samemu porozwijać. Ostatnio urzekła mnie oferta pewnego warsztatu, którą znalazłem w swojej poczcie. Całość była oparta na znanym (i lubianym) modelu Thomasa-Kilmanna i traktowała o różnych stylach reagowania na konflikt. Warsztat miał być jednodniowy, a mimo to merytorycznie bogato wypełniony.  Miałem w jego trakcie dowiedzieć się:

  • którą postawę najczęściej stosuję
  • czy ta postawa pozwala mi rozwiązywać konflikty czy tylko odsunąć je w czasie
  • czy jestem zadowolony z mojej strategii rozwiązywania konfliktów

i co najważniejsze i mocno podkreślone w ofercie: zagwarantowano mi, że będę w stanie całkowicie rozwiązać 95% konfliktów oraz moich wewnętrznych dylematów!

I to po 6 godzinach! WOW! Nie wahałem się ani chwili i zdecydowanym ruchem… skasowałem maila z ofertą. Ja wiem, że żyjemy w czasach królującego marketingu, ale żeby do tego stopnia?

Modelowe zady i walety

Jak już wspomniałem, ludzie kupują modele. Są one przejrzyste, powtarzalne i dają gwarancję (często pozorną, ale jednak dają) sukcesu. W prosty sposób, krok po kroku, podpowiadając co i jak zrobić w danej sytuacji. Są bezpieczne. A jeśli dodatkowo są dobrze opisane lub wyjaśnione przez trenera, to wydają się tak oczywiste, że nie ma potrzeby zastanawiać się nad nimi. Tylko brać i stosować.

Czemu tak się nie jednak nie dzieje? Czemu tak często ludzie zachwycają się czymś, postanawiają zmianę i nic z tymi składanymi sobie i innym obietnicami nie robią? Może właśnie dlatego, że rzeczy te są tak dobrze wytłumaczone! Brzmi absurdalnie? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Sztuka negowania

Doświadczenie podpowiada mi, że cała ta logika i klarowność, która jest tak ważna z perspektywy zrozumienia jest jednocześnie zabójcza w innym obszarze. Chodzi mi o umiejętność myślenia i zadawania sobie trudnych pytań. Z premedytacją napisałem kilka wierszy temu, że jak coś jest tak ładnie opisane albo wytłumaczone przez trenera, to wydają się tak oczywiste, że nie ma potrzeby zastanawiać się nad tym. W końcu sam trener, skoro już go wciągnąłem w wir wydarzeń, dba o to, żeby pytań było możliwie mało. A raczej, żeby były, ale w kierunku wdrożenia modelu, a nie jego negowania czy podważania. Płacą mu przecież za wdrożenie, a nie za myślenie ludzi.

Modelowe czasy

Wiedzy na dzisiejszym rynku jest więc zatrzęsienie. Na większość zagadnień można już po kilku minutach, we współpracy z doktorem Gooogle, znaleźć przynajmniej kilka odpowiedzi, w tym tytułowych modeli. Może w takim razie nadszedł czas, żeby zmienić główny punkt nacisku szkoleń i warsztatów? Może zamiast stosować coraz wymyślniejsze metody obchodzenia obiekcji, warto wreszcie zapraszać ludzi do tego, żeby negowali i podważali? Żeby myśleli i dyskutowali a co za tym idzie dopasowywali technikę do swoich potrzeb i realiów.

Ja wiem, to mniej wygodne. Mało tego, dość niebezpieczne. Może to zaowocować tym, że ludzie będą mieli swoje zdanie, którego na dodatek zaczną bronić. To z kolei, może skłonić ich do wzięcia odpowiedzialności za własną efektywność i znalezienie sobie technik lub modeli adekwatnych do realizowanych przez nich zadań, sposobu myślenia i osobistych predyspozycji. Stąd już tylko krok do zaangażowania. A to z kolei oznacza dużą zmianę w organizacji…

Hmm… to może jednak lepiej kupić sprawdzony model. Wprawdzie nic on nie zmieni, ale przecież nie o zmianę tu chodzi…

foto: maciek (cichefotki.pl)

Trackback from your site.

Zostaw komentarz