Po godzinach…

Góry

Tak, lubimy góry. Te spokojne, jesienne z pięknymi połoninami i te ostre, zimowe z obłędnymi zachodami słońca. Pozwalają zmęczyć się i sprawdzić swoje możliwości, a jednocześnie odpocząć puszczając wodze myśli wolno. Zimowe biwaki na grani i  trawersowanie ośnieżonych szczytów daje nowe spojrzenie na efektywność zespołu i siłę współpracy. To świetne uczucie zakopać się wieczorem w śpiwór, po całym dniu walki ze śniegiem i wiatrem. Nagrodą są poranne widoki i świadomość, że dziś już nie trzeba podchodzić…

Wyprawy

Podróże kształcą. Pan Jacek Walkiewicz twierdzi, że owszem, jednak tylko ludzi wykształconych. Tych, którzy potrafią je docenić i wyciągnąć z nich wnioski. Może to nieskromne, ale zaliczamy się do tej grupy. Włóczymy się w różnych miejscach, w poszukiwaniu spokoju, ciszy, niczym niezmąconego widnokręgu, a także (a może przede wszystkim), doświadczeń i nauki. Nauki jak przetrwać, jak nie dać się oskubać miłemu dla portfela Buriatowi. Jak współpracować. Jak być liderem. Kiedy i jak brać odpowiedzialność za siebie i innych. Kiedy lepiej oddać palmę pierwszeństwa temu, kto w danym momencie jest pewniejszy i efektywniejszy. Jak w życiu. Jak w biznesie.

  • Beskid Niski Survival Expedition 2011

    Wszystko zaczęło się na sali szkoleniowej. Tam wpadliśmy na Tomka Deronia, kierownika wyprawy organizowanej przez Fundację Jaśka Mieli Poza Horyzonty. Pojawiła się szybka propozycja i jeszcze szybsza jej akceptacja. Potem jeszcze „zrabowaliśmy” 11 rowerów naszym znajomym i ruszyliśmy na  120 km trasy wraz z 12 osobami  potocznie i błędnie określanymi mianem „niepełnosprawnych”. To były niesamowite 2 tygodnie, przesycone doświadczeniami, emocjami i nauką, że naprawdę można móc! Więcej o nich na naszym blogu.

  • Syberia kwiecień 2012

    Realizacja wielkiego marzenia, które czaiło się latami podsycane książkami Badera i Koperskiego. Pierwsze jaskółki przejścia od myśli do czynu pojawiły się podczas wyprawy w Beskid w 2011 roku. Potem było miło, bo to ktoś inny miał wszystko zorganizować. Ktoś się wycofał, a my spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy i postanowiliśmy pojechać, choćby nie wiem co. Tak też zrobiliśmy mierząc się z niejednym „choćby nie wiem co”. I było warto. Poznaliśmy inny świat, egzotyczne obyczaje, 100 smaków cebuli i działanie byłych służb bezpieczeństwa.

  • Mont Blanac lipiec 2013

    W zasadzie co tu dużo pisać. Wysoka góra, według niektórych najwyższa w Europie. Dostępna. Trochę wymagająca. Taka w sam raz, żeby pojechać, zobaczyć i zdobyć. Tak też zrobiliśmy. Oczywiście są tacy, którzy mówią, że najwyższy w Europie jest Elbrus. Nie będziemy się sprzeczali. Raczej tam pojedziemy, zobaczymy i wejdziemy. A co 🙂

  • Myślimy o…

     

    … o wielu miejscach.

    W końcu marzenia nie są po to żeby je mieć, tylko po to żeby je realizować.

Sport

Sport, muzyka oraz gry. To my!!! Nie zawodowo, nie na zabój i nie wyłącznie. Może trochę, kiedyś, za naszych czasów. Kiedy kontuzje goiły się szybciej. Teraz tak spokojnie i adekwatnie, czyli wtedy, gdy zdarzy nam się wejść na boisko (do kosza) lub wsiąść na rowery albo iść pobiegać. Może ciut więcej, ale nic poza tym. Z dumą możemy powiedzieć, że jesteśmy w tej kwestii prawie dojrzali. A prawie robi wielką różnicę…

Rower bo jeździ, czyli można podróżować i eksplorować nieznane. Dotyczy to zarówno terenu jak i siebie samego, podczas wieloetapowych rajdów terenowych. Zaskakujące, ile po takich doświadczeniach nasuwa się analogii do pracy z Panem Biznesem. Bezcenne!

Koszykówka, bo zespołowa, taktyczna i improwizacyjna zarazem. Wyzwala takie coś, że Ci więksi i silniejsi (tuż przed meczem), na parkiecie stają się wymagającymi rywalami, z którymi można wygrać. Nie zawsze, jak to w sporcie. Zawsze jednak warto spróbować i walczyć.

A analogie? My widzimy… nawet dużo.